156# Ocena bloga storyoframona

Oceniająca: MariXa M.
Autor: ramoncia





Wstęp:
Adres po angielsku, mimo to chwytliwy, łatwy do zapamiętania, choć niezbyt wymyślny i za bardzo ogólny, jak na mój gust.
Szału z szablonem nie ma. Przyczepię się do czcionki – strasznie bolą mnie oczy, kiedy próbuję przejrzeć rozdziały (biała czcionka na czarnych tle!), co utrudnia wytężenie wzroku, bo literki przez to wydają się jeszcze mniejsze... Nie noszę okularów, a mam wrażenie, jakbym ich potrzebowała. Trzeba coś z tym zrobić.
Buszuję po zakładkach i sprawdzam Słowniczek, który przykuwa moją uwagę. Dobra, nie wiem, czy przydatny, czy nie, bo jest niejako specyficzny, zupełnie inny niż zwykłe słowniki, które znamy...
Na blogu panuje chaos, a przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie, zwłaszcza kiedy zaglądam na prawą stronę. Pełno jakichś informacji, linków, buttonów. A to jeszcze nie wszystko! Dochodzą do tego zapisane jakieś aktualności zaraz pod nagłówkiem. Ja jak najbardziej rozumiem to, że blog tkwi teraz w stanie, hm, roboczym, ale w połączeniu z tymi gadżetami po boku to jest po prostu bałagan! Nie można tego wziąć do jednej, wspólnej zakładki albo czegoś w tym stylu?
Po krótkim namyśle, doszłam do wniosku, że jak na pierwsze wrażenie nie jest tak źle, ale zawsze mogło być lepiej.
5/10


Treść:
Odcinek 0001
Pierwsza myśl – mam do czynienia z opowiadaniem o dziewczynie, mającą za sobą ciężkie przeżycia, być może w domu, wskutek czego popadła w chorobę psychiczną. Ale coś mi tu nie pasuje... O co chodzi z Marcem, który w jednej chwili wydaje mi się w porządku facetem i zrozpaczonym stanem bohaterki bratem, a w drugiej – bezwzględny i mający coś na sumieniu? Dlaczego Ramona tak na niego reaguje – troskliwie, a jednocześnie czuje się przy nim przygnębiona (delikatnie mówiąc)?
Mam nadzieję, że ten utwór jakoś pociągniesz i zaskoczysz mnie, a nie zaspokoisz zwykłą historią, jakich wiele.

Odcinek 0002
No, już myślałam, że następny rozdział poświęcisz jakimś przemyśleniom Ramony, jej wspomnieniom (które być może wyjaśniłyby jej stan psychiczny, a także zachowanie względem brata), a tu takie małe zaskoczenie. Fajnie, że skupiłaś narrację na zupełnie innym bohaterze, ale kto wie, czy nie będzie on miał czegoś wspólnego z historią dziewczyny?
Od razu zaznaczam, że Twoje opisy są fantastyczne! Zwłaszcza ten na zakończenie owego odcinka. Tak jakby ich tworzenie nie sprawiało Ci żadnego wysiłku, jakbyś pisała je, ot tak, swobodnie. Właśnie. Swobodnie. Nie są one tak przesadzone, ani jakieś bardzo wydziwione, ale takie... urokliwe, skromne, nie używasz wyszukanych słówek, by je wzbogacić albo dodać im wartości. Fajnie, fajnie...

Odcinek 0003
Cały ten rozdział to jeden wielki opis przeżyć wewnętrznych bohaterki. Owszem, to nic takiego, ale powoli zaczyna mnie irytować długość każdego odcinka. Jakbym ja była czytelniczką takiego bloga i nie dość, że musiałabym czekać z tydzień albo dwa na pojawienie się kolejnej części, to jeszcze takiej krótkiej – chyba bym się załamała. I zdenerwowała.

Odcinek 0004
„Zerwał się na równe nogi, wyciągając spod siebie glocka 9 mm i przecierając zaspane oczy.” – Glock należałoby rozpocząć wielką literą.
„W nozdrza uderzył zapach moczu, przetrawionej wódki i wymiocin, które tworzyły nieregularny wzór, oblepiając przód jego ubrania.” – Zabrakło przecinka przed imiesłowem.

Odcinek 0005
chciałby, żebym się nigdy nie urodziła. (...) Chciałabym zniknąć i wtedy nikt na mnie by nie krzyczał (...). Chciałabym go zobaczyć, to wszystko było tak dawno temu” – Powtórzenia. Kilka razy już coś takiego podpatrzyłam, ale sądziłam, że były one zamierzone...

Odcinek 0006
Podoba mi się styl, jaki pokazałaś podczas opisywania bójki (a raczej napaści na Ramonę) – bardzo dynamiczny, można było sobie dokładnie wyobrazić ten spór pomiędzy dziewczynami. Chociaż niezbyt przekonuje mnie to, że Ramona tak łatwo przeszła z jednej kabiny do drugiej, na dodatek jej przeciwniczki nic nie dosłyszały. Wiadomo, w takich miejscach jak to, nie dba się zbytnio o wystrój i wyposażenie, a co za tym idzie – nie jest ono dostatecznie stabilne, więc kiedy tak bohaterka się wspinała, powinno coś chociaż zaskrzypieć, a to z kolei zapalić czerwoną lampkę u napastniczek.
Trochę przerysowana scena, ale poza tym jest w porządku.

Odcinek 0007
Uważam, że w pierwszym fragmencie tego odcinka powinnaś wstawić jakieś dodatkowe opisy albo kwestie narratora. Trochę tak banalnie to wygląda, gdy owa część zbudowana jest z samych dialogów, jednym po drugim.

Odcinek 0008
„Czy zdawała sobie sprawę, jak czuje się ktoś, kto nie ma nic do stracenia, komu nie zależy, kto chce tylko przetrwać, za wszelką cenę?” – Hm, chyba tego nie rozumiem. Jeśli jej rzeczywiście na niczym nie zależy, ma obojętny stosunek do życia, to dlaczego niby chciałaby przeżyć? No, tak wynika z tego zdania, a raczej pytania. A, już nie chodzi o ten fragment, ale kilka odcinków wstecz właśnie o tym pisałaś, że Ramona przestała się przejmować czymś takim jak życie.
„tak bardzo chciała… pozbyć się tego lęku, wyrzucić wszystkie złe myśli, zacząć od nowa…” – Po wielokropku kontynuujesz poprzednie zdanie, więc ciąg dalszy zapisz małą literą.
„Tutaj, na wewnątrz, panowały inne reguły.” – Albo: wewnątrz, albo: na zewnątrz. Nie mieszaj tych wyrażeń!

Odcinek 0009
Opis snu (widzenia?) Ramony bardzo mi się spodobał. Masz taki fajny, swobodny i przystępny styl, o czym już chyba wspominałam, że aż miło się to wszystko czyta. Akcja tak jakby rozgrywała się na naszych oczach, a to dzięki wspaniałej narracji.
Zaczynam mocno współczuć bohaterce. Jest mi jej bardzo żal, że tak musi się męczyć z własnymi „halucynacjami”, mimo że jest taka młoda (trzynaście lat, jak wyjaśniłaś w jednym z rozdziałów). I mało tego, musi jeszcze uporać się z Big Mamą i jej „wyznawczyniami”.

Odcinek 0010
„Był taki przekonywujący!” – Jeśli już, to przekonywający. Zajrzyj TUTAJ.

Odcinek 0011
Trochę wydaje mi się to dziwne, że chłopak, zamiast dać spokój z pijaną, ledwie trzymającą się na nogach dziewczyną, to jeszcze pozwolił jej na rozpoczęcie z nim poszukiwań. Mimo że go irytowała swoim flirtowaniem. Nie mógł po prostu odpuścić sobie jej pomoc i poprosić o to kogoś innego, bardziej... hm, trzeźwego?
No i tutaj, w tych wspomnieniach Nicole, rzeczywiście uwydatniłaś tę różnicę pomiędzy dawnym Michaelem a tym, z którym musiała się teraz użerać. Wydawał się taki odpowiedzialny, troskliwy i dojrzały, a obecnie praktycznie nic sobą nie reprezentował.

Odcinek 0014
„– Ja za dużo pracuję, Dominic… – Skrzywiła się, widząc, jak Marc zaciska zęby.” – Wypadałoby tutaj didaskalia zacząć wielką literą, gdyż NAJPIERW zaczęła coś mówić, ale PRZERWAŁA, bo POTEM zobaczyła takie zachowanie u Marca. Czyli narracja nie odnosi się tutaj bezpośrednio do wypowiedzi bohatera.
„– Zastanów się jeszcze, Tess…Dziecko powinno być z matką” – Brakuje spacji po wielokropku.
„Myślałam… że mamy to już za sobą…” – Niepotrzebnie zaczęłaś zdanie po wielokropku wielką literą, przecież kończysz tutaj wcześniej zaczęte zdanie.
„Ale kiedy zobaczył, jak chłopak potrząsa małą i daje jej klapsa w zapieluchowany tyłek, niewiele myśląc, rzucił się przez pokój.” – Zabrakło jeszcze jednego przecinka po wyrażeniu imiesłowowym.
Jak dotąd to chyba najdłuższy rozdział, który objął najwięcej wydarzeń poszczególnych bohaterów. Powiem szczerze, że zaczyna mnie przytłaczać ilość nowych postaci (nowych, bo o tych, o których była mowa już od początku, i tak niewiele jeszcze wiemy, więc na jedno wychodzi), już mylą mi się ich nazwiska...

Odcinek 0016
„Odchylił się na siedzeniu, wyciągając glocka zza paska jeansów.” – Glock zapisuje się wielką literą.


I tym sposobem doszliśmy do podsumowania treści. Bardzo rzadko czytam powieści psychologiczne, częściej zaś filmy, ale Twoje opowiadanie przyciągnęło moją uwagę właśnie między innymi dlatego, że postanowiłam więcej przesiadywać wśród innych gatunków książek, niż tylko w fantastyce. I nie żałuję, bo historia, jaką przedstawiłaś, jest świetnie napisana i, co najważniejsze, wciąga. Lecz jakoś nie potrafiłam czytać jej tak jednym tchem, musiałam robić sobie jakieś kilka godzin przerwy, nim zabierałam się za kolejne rozdziały. I myślę, że tak powinno być przy tego typu powieściach – chwila oddechu, aby wszystko przetrawić, zastanowić się nad tym, czym kierowali się bohaterowie w swoich postępowaniach, aby jak najlepiej zrozumieć utwór...

Twój styl pisania wyróżnia się na tle innych, z pewnością nie jest on taki banalny, jak to teraz często (zbyt często) można dostrzec w wielu książkach. Jak już nawet wcześniej pisałam, podobał mi się opis ataku na Ramonę – dynamiczny, a jednocześnie taki bardzo szczegółowy, nic nie pominęłaś... Myślę, że w tym temacie nie mam nic do powiedzenia.

Ale już nie podoba mi się sposób, w jaki pisałaś o Ramonie, a raczej o jej sposobach myślenia, wypowiadania się. To ma być trzynastolatka? Tutaj nie ma żadnego znaczenia, ile ona przeszła, bo to jak najbardziej rozumiem. Nie chodzi mi już o samo wysławianie się (a rzucała bardzo dużo przekleństw). Na przykład scena, gdzie dziewczyna rozmawia, a potem tnie się przy Nathalie. Mam na myśli jej uczucia, jakie temu towarzyszyły, metodę ich nazywania, opisywania... W późniejszych rozdziałach nie potrafiłam oprzeć się wrażeniu, że nie czytam o TRZYNASTOLATCE, ale o minimum szesnastolatce. Nie wierzyłam własnym oczom, kiedy rzeczywiście w którymś z początkowych rozdziałów wspomniałaś, iż dziewczyna ma tyle lat.

Pomijając już ten fakt, w całym opowiadaniu (jak dotąd) skupiłaś się za bardzo na samej Ramonie. Zdaję sobie sprawę, że to główna bohaterka itd., mimo to chyba wypadałoby, aby coś więcej ujawnić na temat pozostałych? Wiemy o nich bowiem tylko te najważniejsze rzeczy z ich życia, ale co poza tym? Zresztą tak mi namąciłaś w głowie, że nie odróżniam już, która to Nicole, która Natasha, Michaela pomyliłam z Felixem... Skaczesz od jednej postaci do drugiej, do trzeciej i kręciołka można dostać. Rozumiem, jakbyś poświęciła jeden rozdział tej, drugi tamtej, ale jak tak piszesz trochę o Ramonie, trochę o Marcu, trochę o Ericu, a to wszystko w tylko jednym odcinku, to przecież już lekka przesada. Mnie jako czytelnika prędko by to zirytowało i bym chyba sobie już opuściła z tym całym utworem.

Jeśli już miałabym wypowiadać się o którymś z bohaterów, to chyba bym zaryzykowała Marca. Zupełnie nie nadążam za skonstruowaną przez Ciebie jego charakterystyką. Chociażby to, że w pierwszym odcinku wychodzi na to, że jest wybuchowy, łatwo dający się wyprowadzić z równowagi, na dodatek wrzeszczy na swoją siostrę, nie jest wobec niej zbyt delikatny, miałam nawet wrażenie, iż uchodzi on za tyrana, zastrasza dziewczynę, a jednak już w następnych rozdziałach pokazałaś go w zupełnie innym świetle – widać, że ma jakąś smykałkę do dzieci, martwi się o swoją rodzinę, która jest dla niego najważniejsza (przykład wytatuowanego napisu Family na jego palcach), a już przy kolejnej wizycie u Ramony wydaje się bardziej opanowanym, wprost troskliwym i kochającym bratem! Nie podoba mi się to, w jaki sposób uwydatniłaś jego charakter i podejście do siostry.

Z poprawnością nie jest idealnie, ale też nie jest najgorzej. Myślę, że o nią potrafisz zadbać (w końcu masz betę!) i pod tym względem opowiadanie się jeszcze obroniło, jeżeli chodzi o moją ocenę.
58/70


Dodatkowe punkty: 0/2


Podsumowanie:
Nie jest źle, nie jest perfekcyjnie. Twój blog otrzymuje 63 punkty na 82 możliwe, czyli na dzień dzisiejszy jest to czwórka. Nie mogłam dać więcej, bo jednak opowiadaniu jeszcze brakuje. Mam nadzieję, że te „braki” uda Ci się uzupełnić.



I na koniec informacja dla wszystkich:
Nasz świąteczny konkurs jeszcze trwa, wciąż czekamy na Wasze zgłoszenia! Zapraszamy do udziału 

18 komentarzy:

  1. Może lepiej wyjustuj tekst, bo naprawdę źle się to czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o tym, lecz natychmiast to poprawiłam, więc nie wiem, w czym problem? :)

      Ale dziękuję za czujność.

      Usuń
    2. U mnie nadal nie jest wyjustowany, sprawdz czy w kodzie sie cos nie porypalo.

      Usuń
    3. Potwierdzam.

      Usuń
    4. Nie wiem, u mnie jest wszystko w porządku... Sprawdzę to i spróbuję coś z tym zrobić, ale to już jutro. :) Dzisiaj padam z nóg. :D

      Usuń
  2. Hej,
    przede wszystkim dziękuję za tak szybką ocenę :). Szkoda, że nie udało się ocenić mojego opka najpierw przez Antler, później przez Cytrynę, potem przez Knigę, ale cóż... Pech ;).

    Co do adresu to przyznam bez bicia, że z jego wymyśleniem miałam największy problem, więc jest, jaki jest, a że Ramona wciąż jest (wbrew pozorom) główną bohaterką opka... Cóż, dość adekwatny, imho :P.
    Jeśli chodzi o szablon, raczej ma on najmniejsze znaczenie w odbiorze tekstu, treść powinna bronić się sama, a nie za pomocą szablonu :P. Dlatego nic wymyślnego, jedynie to, co potrzebne :P. Czcionka nie jest biała, lecz szara (o kodzie html #999999) i, szczerze mówiąc, jesteś pierwszą osobą, której te drobiazgi przeszkadzały :P. Ale rozumiem wytyczne ocenialni, just sayin' :P.
    Co do zarzutu o bałagan w prawej kolumnie... Dla mnie to jedynie najważniejsze rzeczy - ostrzeżenie, informacje o betach, linki do ocenialni i czytanych przeze mnie blogach, no i na deser dwa śliczne kółka wykonane przez Deltę... Ja tam bałaganu nie widzę :P. (Choć może faktycznie pomyślę może o przeniesieniu linków, hmmm…) A aktualności... cóż, pojawiają się raz na jakiś czas, kiedy życie nie pozwala mi chwilowo kontynuować bloga, więc przez większość czasu i tak ich nie ma :P. Tylko zachodzę w głowę, gdzie ty tam buttony widziałaś? oO

    0001
    Marc miał być dokładnie taki, jaki jest w Twoim odczuciu, więc uznaję to za swój mały (maleńki) sukcesik ;). Btw prawidłowa odmiana do Markiem, nie Marciem ;).

    0002
    Yay, dziękuję za pochwały dotyczące opisów, strasznie to miłe :). Choć przyznam, że wciąż się boję, że opisów jest za mało :P.
    I tak, każda postać ma z Ramoną wiele wspólnego, o tym będzie jednak później ;).

    0003
    Długość oceniam swoją miarą, bo mnie długaśne (takie mające po kilkanaście stron w wordzie [lub więcej]) rozdziały z kolei męczą i odstraszają od czytania :P. Dlatego jest krótko, choć rozumiem, że niektórym może to nieco przeszkadzać, przepraszam ;). Staram się ostatnio jak mogę, mam motywatora, który męczy mnie o dłuższe odcinki, więc im bliżej końca tym więcej tekstu w każdym :P. Problem w tym, że moje opko jest pisane w takiej formie, że najlepiej czytać je razem, a nie podzielone na pseudo rozdziały :P.

    0004
    „Glock należałoby rozpocząć wielką literą" - no właśnie nie ;). Link na poparcie: http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;715 (przy broni zasada ta sama co przy samochodach ;)
    „Zabrakło przecinka przed imiesłowem." - masz rację, kajam się i od razu poprawiam :)

    0005
    Akurat w tym fragmencie każde powtórzenie jest celowe i miało pokazać stan umysłu Ramony, to, jak bardzo pędzą jej myśli i rozbiegają się w różnych kierunkach :P.

    0006
    Dlaczego Cię nie przekonuje? ;) Miałam w szkole takie kabiny, gdzie ścianki działowe nie dotykały sufitu i sięgały ledwo ponad linię drzwi, często przechodziliśmy dokładnie w ten sam sposób :P. A czemu dziewczyny nic nie dosłyszały? Bo przecież Layla zawzięcie waliła w drzwi, więc jak miały słyszeć? xD No i nie bardzo rozumiem, co tam miało zaskrzypieć, betonowe ścianki działowe? xD Metalowy sedes? ;)

    0007
    Dialog jest tylko w pierwszej części i właśnie chodziło o to, żeby komentarzy narratora było jak najmniej. W końcu czy muszę podawać czytelnikom wszystko na tacy, uprawiać łapatologię? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 0008
      Właśnie cały sęk w tym, że przez większość czasu spędzonego w Spofford faktycznie jej na niczym nie zależało lub wydawało jej się, że nie zależy :P. W drugim odcinku jest wprost napisane, że to się zmieniło po wizycie Marca :P.
      Ale pomyślę nad tym, cenna uwaga, być może przyda się doprecyzowanie tego w którymś z kolejnych rozdziałów ;).
      „Po wielokropku kontynuujesz poprzednie zdanie, więc ciąg dalszy zapisz małą literą.” – nie zgodzę się, w tym wypadku ciąg dalszy to już nowe zdanie, a nie kontynuacja poprzedniego, więc błędu niet ;).
      „Albo: wewnątrz, albo: na zewnątrz. Nie mieszaj tych wyrażeń!” – nie trzeba na mnie krzyczeć, naprawdę ;). Gdybyś przeczytała uważnie słowniczek zauważyłabyś, że to właśnie wyrażenie „na wewnątrz” jest prawidłowe dla społeczności więziennej (i poprawczakowej), a użycie go w tekście nazywa się stylizacją :).

      0009
      Dziękuję, bardzo dziękuję za miłe słowa :).

      0010
      Z linku, który mi proponujesz:
      „Forma przekonywujący w tekstach pisanych – co więcej, drukowanych, a nie internetowych – występuje równie często, co forma przekonujący , a znacznie częściej niż przekonywający . Mimo to jest zwykle traktowana jako niepoprawna, w przeciwieństwie do dwóch pozostałych wymienionych tu form. Myślę, że czas przyszedł, aby formę przekonywujący zaakceptować przynajmniej w tzw. normie potocznej. To samo dotyczy formy oddziaływujący , używanej na równi z oddziałujący i oddziaływający .” (za: Mirosław Bańko)
      A skoro profesor Bańko mówi, że można, to można xD. A tak serio – w moim tekście aż roi się od potocyzmów, więc nie uznałabym tego za błąd ;). Dla porządku zapytam jeszcze, jakie zdanie na ten temat ma moja beta ;).

      0011
      Trzeźwego? W sobotnią noc w zapadłej części slumsów Południowego Bronxu, serio? xD Poza tym zauważ, że taka podchmielona dziewczyna raczej nie stanowi potencjalnego zagrożenia, w przeciwieństwie do, dajmy na to, jakichś łysych kolesi w motocyklowych kurtkach xD. Nawet trzeźwych :P. Jak to mówią na Bronie: „You’re not from the Bronx so you don’t know shit” xD.
      Cieszę się, że widać tę różnicę pomiędzy Michaelem przed Londynem i Michaelem w Londynie :). Hah xD.

      0012, 0013, 0015 – żadnych komentarzy? To chyba dobrze? xD

      0014
      „Wypadałoby tutaj didaskalia zacząć wielką literą, gdyż NAJPIERW zaczęła coś mówić, ale PRZERWAŁA, bo POTEM zobaczyła takie zachowanie u Marca.” – przerwała, bo W TEJ CHWILI zobaczyła takie zachowanie u Marca („widząc”). Według mojej bety to jest ok., nie będę się kłócić ;).
      „Brakuje spacji po wielokropku.” – racja, ajjjjć, zżarło mi spację, już poprawiam :).
      „Niepotrzebnie zaczęłaś zdanie po wielokropku wielką literą, przecież kończysz tutaj wcześniej zaczęte zdanie.” – również racja, jakoś mi to umknęło ;)
      „Zabrakło jeszcze jednego przecinka po wyrażeniu imiesłowowym.” – nie jestem pewna, która z nas ma rację, więc upewnię się u bety :).
      Najdłuższy rozdział, bo, jak mówiłam, mam motywatora, będę się teraz starała już nie popadać znów w takie miniaturki :P. Pierwsze rozdziały wciąż sporo poprawiam, więc również powinny po poprawkach mieć już rozsądną długość ;).
      A nazwiska mogą się mylić, nie ma ich za dużo, prawie każdy bohater ma to samo: Ramona, Eric, Marc, Nicole, Natasha ;). A reszta już nie ma takiego znaczenia xD.

      0016
      Co do glocka to tak samo jak wyżej :).

      Usuń
    2. O, dobrze wiedzieć, że w taki sposób odebrałaś tekst ;). Chyba nie zdawałam sobie sprawy, że jest aż taki, hmmm, ciężki? W sumie to chyba nawet nieźle :P.

      Jeśli chodzi o Ramonę, ona z założenia miała mieć inteligencję emocjonalną nieco bardziej rozwiniętą od rówieśników, ale przecież nie wyszło to aż tak bardzo… prawda? :P Dużo tutaj kierowałam się tym, co ja czułam, myślałam i przeżywałam w jej wieku (no wiem, że dawno to było, ale wiele rzeczy pamiętam, wbrew pozorom xD). Nie różniło się to tak bardzo, wierz mi, mimo oczywistych innych przeżyć i zupełnie odmiennej przeszłości ;). Dlatego jej wieku będę bronić :P. Poza tym, oh come on, trzynastolatki to już wcale nie są takie dzieci (no, przynajmniej nie wszystkie xD).

      Skupiłam się za bardzo na Ramonie? Ależ to głównie o niej ma być opko (vide: adres) xD.
      Michaela pomylić z Felixem? oO
      Choć przyznaję, że pracuję nieco nad poszerzeniem opisów postaci (po ocence Den), pojawią się po aktualizacji (większość rozdziałów będzie odświeżona ;). Właśnie po to, żeby ich nie mylić i żeby czytelnicy nie musieli się za każdym razem zastanawiać, kto jest kim ;). A postaci będzie jeszcze więcej, niestety (lub stety) :P. Taki klan rodziny Mack, cóż zrobić :P.

      „Rozumiem, jakbyś poświęciła jeden rozdział tej, drugi tamtej, ale jak tak piszesz trochę o Ramonie, trochę o Marcu, trochę o Ericu, a to wszystko w tylko jednym odcinku, to przecież już lekka przesada.” – przede wszystkim opko jest podzielone na części (czy odcinki, whatever) tylko dlatego, że tego wymaga forma bloga (co jest napisane w zakładce „Na wstępie”). Tekst powinno się czytać jednym ciągiem, więc w żaden sposób nie byłoby możliwości zrobienia tego tak, jak proponujesz ;).

      Jeśli chodzi o Marca… Cóż, z Twojego opisu wyszedł dokładnie taki, jaki miał być xD. Chłopak miewa straszne zmiany nastrojów, jest jednocześnie tyranem z rozdartą gębą i kochającym bratem, który troszczy się o rodzinę – przecież to się nie wyklucza xD (po poprawkach będzie to widać jeszcze bardziej…). Co do podejścia do samej Ramony… Wytłumaczenie jeszcze się pojawi, spokojnie ;).

      „Z poprawnością nie jest idealnie, ale też nie jest najgorzej.” – to teraz odejmij te błędy, które w rzeczywistości błędami nie są xD.

      „Nie mogłam dać więcej, bo jednak opowiadaniu jeszcze brakuje.” – a czy mogę prosić o taką kondensację, czego konkretnie brakuje? ;) Bo w tej chwili nie bardzo rozumiem – z jednej strony chwalisz styl i opisy, z drugiej nie podobają Ci się rzeczy, które wynikają z założeń…

      Bądź co bądź czwórka to też niezła ocena, więc jeszcze raz dziękuję za to, że znalazłaś czas, aby pochylić się nad moim tekstem ;).

      Usuń
    3. "http://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/;715 (przy broni zasada ta sama co przy samochodach ;)" *pada na ziemię, przytłoczona czekającymi ją poprawkami* Z innej beczki, ramonciu, czemu piszesz "glocka 9mm"? Nie wiem, jaką masz tam narrację (złapałam lenia), ale dziewięciomilimetrowych glocków jest sporo, więc nie czaję, czemu "9mm" zamiast tam, przykładowo, "glock 17". Ciekawa jestem :P.

      Usuń
    4. Hmmm, a wiesz, że teraz mnie zamordowałaś tym pytaniem? xD Nie mam zielonego pojęcia, muszę teraz zrobić dogłębny risercz, bo jak widać głupotę walnęłam, auć :/. W każdym razie dzięki :).

      Usuń
    5. "Btw prawidłowa odmiana do Markiem, nie Marciem ;)."
      Odmiana imienia Marc, jaką ty podałaś (Markiem) jest dobra, tylko że bardziej... hm, spolszczona. Natomiast sprawdź sobie tutaj odmianę: http://www.imiona.info/odmiana_Marc.html
      – jak widać, w N. może być również Marcem i o tę odmianę mi właśnie chodziło. :) Tutaj mój błąd, kajam się, bo zawsze niepotrzebnie dodaję to "i", więc wychodzi mi takie "Marciem", niepotrzebnie sugeruję się wymową.


      „Glock należałoby rozpocząć wielką literą" - no właśnie nie ;).
      Hm, Glock czy glock – tutaj myślę, że zależy, co kto ma na myśli albo jak to ktoś odbierze. Ja na przykład od zawsze się uczyłam, że nazwy produktów, marek itd. zapisujemy wielką literą. Jeśli ktoś odbierze Glocka jako model wyrobów, to spójrz na tę pierwszą zasadę tutaj: https://dobryslownik.pl/reguła/79/
      Myślę, że w tym temacie można się sprzeczać i sprzeczać i w sumie każdy miałby trochę racji, ale przypominam, że w sumie jeszcze nie tak dawno obowiązywała pisownia takich nazw dużą literą. :)


      "No i nie bardzo rozumiem, co tam miało zaskrzypieć, betonowe ścianki działowe? xD Metalowy sedes? ;)"
      Podałam tylko przykład, więc "skrzypienie" akurat nie jest tu koniecznie pożądane. :D Chodziło mi raczej o uświadomienie Ci, że nie da się tak bezszelestnie poruszać, bo człowiek w panice czy strachu (a na pewno Ramona czuła to samo) jest tak zdesperowany ucieczką, że nawet przez nieuwagę coś pójdzie nie tak, gdzieś postawi źle nogę, za mocno w coś uderzy... A to walenie Layli nie ma nic do rzeczy, bo nie zapominajmy o jej "armii". A co robiła niby reszta? Stała jak słupy i gapiła się bezmyślnie, jak ich przywódczyni się wścieka? W normalnej sytuacji takie dziewczyny zaraz by próbowały jakoś się podlizać Big Mamie i by usiłowały jej pomóc w dorwaniu Ramony. To nie mogły na przykład wejść do kolejnej toalety? Przecież chyba nie wszystkie były zamknięte! :) A zresztą, na pewno, gdyby się tak kręciły, mogłyby coś podsłuchać, prawda? :D
      Nic nie jest niemożliwe, jeśliby tak dokładnie przeanalizować sytuację. ;D


      "Dialog jest tylko w pierwszej części i właśnie chodziło o to, żeby komentarzy narratora było jak najmniej." – Skoro taki był Twój plan... Zwracam Ci honor. :)

      Usuń
    6. „Po wielokropku kontynuujesz poprzednie zdanie, więc ciąg dalszy zapisz małą literą.” – nie zgodzę się, w tym wypadku ciąg dalszy to już nowe zdanie, a nie kontynuacja poprzedniego, więc błędu niet ;).
      – Za nic nie odebrałabym tego jako nowe zdanie (wiem, że wielu pisarzy stosuje takie sztuczki, żeby podkreślić ważność dokończenia przerwanego zdania i po prostu zapisuje je wielką literą). Poważnie bym się nad tym zastanowiła, czy rzeczywiście to dobrze wygląda, a co najważniejsze – czy Twoja interpretacja jest właściwa. Ale skoro uważasz, że "błędu niet"... :D


      „Albo: wewnątrz, albo: na zewnątrz. Nie mieszaj tych wyrażeń!” – nie trzeba na mnie krzyczeć, naprawdę ;).
      – Hahaha. :) To nie miało być krzyczenie na Ciebie! Oj, w żadnym wypadku. ;) Często używam wykrzyknika w swoich ocenach nie po to, by Cię tutaj zastraszać albo nie wiem co, tylko żeby podkreślić wagę jakiejś uwagi, żeby wyrazić "przestrogę". :)
      Załapałam żart, ale na wszelki wypadek masz tutaj funkcje wykrzyknika: http://sjp.pwn.pl/zasady/Wykrzyknik;629842.html

      "Gdybyś przeczytała uważnie słowniczek zauważyłabyś, że to właśnie wyrażenie „na wewnątrz” jest prawidłowe dla społeczności więziennej (i poprawczakowej), a użycie go w tekście nazywa się stylizacją :)." – Owszem, czytam uważnie słowniczek, a nawet często kiedy miewam wątpliwości, zaglądam do niego, ale nie znalazłam czegoś takiego, więc bardzo dziękuję za uświadomienie. :) Gdyby nie Ty, być może dalej żyłabym w nieświadomości, że słowniki mnie "oszukują" i że jednak istnieje coś takiego, jak na "wewnątrz". :)
      A tak na poważnie – nie rozumiem Twojej uwagi "Gdybyś uważnie czytała słowniczek, to byś wiedziała...". Gdybym nie czytała uważnie, być może nie byłoby mnie tutaj. :) Nieporozumienia się zdarzają każdemu, nawet tym, którzy uczą się całego słownika na pamięć. :]


      "A skoro profesor Bańko mówi, że można, to można xD." – Przekonywujący równie często używany jest w mowie potocznej, kiedy nie zwracamy na takie błędy uwagi. Ale uważam, że ogólnie przyjęta zasada stosowania formy "przekonywający" jest jak najbardziej poprawna i na dodatek dobrze uzasadniona.
      Dla przykładu podam wyraz "organizm". W mowie potocznej mówimy "organiźmie", czyli wyraźnie dodajemy "zmiękczenie", ale zapisujemy poprawnie "organizmie" bo w formie podstawowej nie ma żadnego "ź", tylko "z". Tak samo w "przekonywający" – skąd nagle "y", skoro wyraz ten pochodzi od "przekonywAjący"? :D No, ale rozumiem ostrożność.

      Usuń
  3. "Trzeźwego? W sobotnią noc w zapadłej części slumsów Południowego Bronxu, serio? xD Poza tym zauważ, że taka podchmielona dziewczyna raczej nie stanowi potencjalnego zagrożenia, w przeciwieństwie do, dajmy na to, jakichś łysych kolesi w motocyklowych kurtkach xD."
    – "Łysi kolesie w kurtkach" nie zawsze okazują się agresywni i skorzy do bicia się. :D Ale na poważnie – kto tu mówił o jakimś zagrożeniu ze strony pijanej nastolatki? :) Ja miałam na myśli raczej to, że taka dziewczyna raczej na nic się nie przyda w poszukiwaniach. Zresztą on sam powinien się zorientować, że Nicole chodziło głównie o to, by go poderwać, niż pomóc.
    Co do pierwszego zdania – nie chodziło mi o ludzi z dyskoteki, broń Boże! Chyba wiadomo, że na takich imprezach trudno znaleźć trzeźwego. :) Chodziło mi o jakiegoś przechodnia na ulicy albo coś w tym stylu. Chyba wcześniej nie szukał jej tylko w klubie, prawda? Poza tym po spotkaniu z Nicole mógł odmówić jej pomocy, wyjść z klubu i dalej szukać sam, jeśliby nie zapytał kogoś z ulicy, prawda? :)


    "0012, 0013, 0015 – żadnych komentarzy? To chyba dobrze? xD"
    – Praktycznie rzecz biorąc – to dobrze. :) Ale przez niektóre odcinki wolałam wstrzymać się na razie z opinią, żeby potem wyrazić swoją już kompletną. :D


    "Poza tym, oh come on, trzynastolatki to już wcale nie są takie dzieci (no, przynajmniej nie wszystkie xD)." – Źle mnie zrozumiałaś. Nie chodziło o to, że trzynastolatka to przecież jeszcze dziecko, więc dlaczego robi tak i tak? – miałam na myśli... hm... jej sposób przeżywania jakichś rzeczy... Wiem, że są dojrzałe osoby, mimo młodego wieku. :) Ale piszę tutaj o swoich odczuciach i chyba musiałabyś wejść mi do głowy, by zrozumieć, co mam dokładnie na myśli w tym temacie. :) Nie wszystko da się ubrać w słowa... W każdym razie w niektórych sytuacjach udało Ci się tak przedstawić Ramonę, że jakoś jej wiek nie miał dużego znaczenia, ale czasem po prostu aż mnie "gryzły" pewne fragmenty. :) I musiałam na to zwrócić uwagę.


    "Skupiłam się za bardzo na Ramonie? Ależ to głównie o niej ma być opko (vide: adres) xD. "
    – To w takim razie po co wstawiasz rozdziały poświęcone innym postaciom? :) Wiesz, rozumiem Twój punkt widzenia, bo kiedyś również miałam taki pogląd, ale wiele razy zwracano mi uwagę na to, że za mało skupiam się na innych bohaterach, poza tym głównym. No i w końcu zaczęłam to sobie przyswajać i, prawdę mówiąc, myślę, że tak powinno być w każdym opowiadaniu, inaczej straciłoby ono trochę na wartości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bo w tej chwili nie bardzo rozumiem – z jednej strony chwalisz styl i opisy, z drugiej nie podobają Ci się rzeczy, które wynikają z założeń… "
      – Styl i opisy a ogólne wrażenia po przeczytaniu tekstu i sama treść – to dwie różne rzeczy i niekoniecznie jedno może wpływać na drugie. Załóżmy, że ktoś ma bardzo dobry styl, przystępny dla każdego, a jednocześnie używa wyszukanych słów, ale jego opowiadanie nie jest ciekawe' pisze na przykład o dziewczynie lubianej i popularnej w szkole i tak naprawdę nic się nie dzieje. Mam wtedy mu postawić piąkę za dobry styl pisania i za opisy? :)
      Oczywiście, to tylko przykład dla zrozumienia mojej postawy, to nie ma nic do rzeczy z Twoim opowiadaniem. Czego mi brakowało? A właśnie ukazania więcej osobowości bohaterów. Już o tym zresztą pisałam. Miałam dziwne rozdarcie z Ramoną – z jednej strony dobrze opisywałaś jej psychikę (niezdecydowanie, omamy itd.), ale z kolei nie spodobało mi się jej podejście do niektórych spraw, o czym już wcześniej także pisałam...
      Poprawność – może i w sumie nie ma tylu błędów, bo te, które Ci wskazałam da się wyjaśnić na tyle sposobów, że obie strony mogą mieć rację, więc tutaj kłania się ich odebranie przez osobę.
      W sumie to już w tych poprzednich moich komentarzach wyjaśniłam Ci, dlaczego to jeszcze nie jest piątka. Mam nadzieję, że choć trochę mnie zrozumiałaś. :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź ;).

      Co do odmiany imienia Marc, sugeruję się raczej sjp a nie innymi, niesprawdzonymi stronami, tak więc: http://sjp.pwn.pl/slowniki/Marc.html :).

      Co do glocka – u mnie w tym kontekście będzie małą literą, bo odnoszę się jedynie do nazwy, a nie do całego koncernu ;).

      „Podałam tylko przykład, więc "skrzypienie" akurat nie jest tu koniecznie pożądane. :D” – ej no, ale jesteś oceniającą, powinnaś podawać przykłady odnoszące się konkretnie do zarzutów oO.
      „A to walenie Layli nie ma nic do rzeczy, bo nie zapominajmy o jej "armii". A co robiła niby reszta? Stała jak słupy i gapiła się bezmyślnie, jak ich przywódczyni się wścieka” – owszem, właśnie to walenie ma dużo do rzeczy, całe drzwi się trzęsły, no i dziewczyna przy okazji się w szale wydzierała, ergo nie docierały do niej żadne bodźce zewnętrzne :P. I owszem, pozostałe dziewczyny stały jak słupy – dość powiedzieć, że zastraszone przez Laylę czekały na rozwój wydarzeń :P.
      „W normalnej sytuacji takie dziewczyny zaraz by próbowały jakoś się podlizać Big Mamie i by usiłowały jej pomóc w dorwaniu Ramony.” – to nie była normalna sytuacja xD. A mówiąc serio, trudno mówić gdziekolwiek o „normalnej sytuacji” – każdy człowiek w różnych okolicznościach zachowuje się inaczej, do tego dziewczyny to wciąż jeszcze gówniary, wolały się nie wychylać, z różnych powodów zresztą.
      „To nie mogły na przykład wejść do kolejnej toalety?” – a po kiego miały włazić do innej toalety? xD Layla i tak by na nie nawrzeszczała, że gdzieś łażą, trzeba znać swoje miejsce w grupie po prostu, więc nie zgodzę się z tym zarzutem ;).
      „A zresztą, na pewno, gdyby się tak kręciły, mogłyby coś podsłuchać, prawda?” – a co miały podsłuchać? xD W kiblu nikogo poza nimi nie było, Ramona siedziała zamknięta w kiblu, z którego jedyną drogą wyjścia były drzwi :P. A że nie wpadły na przejście pomiędzy kabinami wcale nie jest takie dziwne :P. Imho Ramona też skrewiła, mając nadzieję, że uda jej się w ten sposób je ominąć :P.
      Masz rację, ta scena, jak zresztą każda, wszędzie, mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej, u mnie jednak wygląda tak, jak wygląda ;). Co nie jest błędem, choć usiłujesz mi to uparcie wmówić xD.

      „Za nic nie odebrałabym tego jako nowe zdanie (wiem, że wielu pisarzy stosuje takie sztuczki, żeby podkreślić ważność dokończenia przerwanego zdania i po prostu zapisuje je wielką literą). Poważnie bym się nad tym zastanowiła, czy rzeczywiście to dobrze wygląda, a co najważniejsze – czy Twoja interpretacja jest właściwa. Ale skoro uważasz, że "błędu niet"... :D” – całe szczęście moja beta odebrała to właściwie xD. Ale popatrz jeszcze raz na to zdanie: „Chciała powiedzieć, chciała wyznać wszystko tej obcej kobiecie o łagodnych oczach i delikatnym uśmiechu, tak bardzo chciała… Pozbyć się tego lęku, wyrzucić wszystkie złe myśli, zacząć od nowa…” – jak widać końcówka „tak bardzo chciała” odnosi się do zdania, w którym stoi, pełniąc funkcję powtórzenia, i nie ma nic wspólnego z kolejnym zdaniem ;).

      Usuń
    3. „To nie miało być krzyczenie na Ciebie!” – pojawił się wykrzyknik, so xD. (Choć i tak dobrze, że nie caps lock, jak później :P).
      A funkcje wykrzyknika, ekhem, trochę to jakby nie na miejscu, skoro podobno złapałaś żart…

      „Gdyby nie Ty, być może dalej żyłabym w nieświadomości, że słowniki mnie "oszukują" i że jednak istnieje coś takiego, jak na "wewnątrz"” – muahahaha xD. W każdym razie wyrażenie wynika ze specyfiki tekstu ;).
      „nie rozumiem Twojej uwagi "Gdybyś uważnie czytała słowniczek, to byś wiedziała..."” – po prostu odwołałam się do Twojej uwagi na początku, że czytałaś ;). Z pewnością nie miało to na celu obrażenie Cię czy coś, taka luźna uwaga ;). Ale odpłaciłaś mi linkiem do funkcji wykrzyknika, kwita? xD

      „skąd nagle "y", skoro wyraz ten pochodzi od "przekonywAjący"? :D No, ale rozumiem ostrożność.” – po prostu zacytowałam całość, nie ma drugiego dna :P.

      „"Łysi kolesie w kurtkach" nie zawsze okazują się agresywni i skorzy do bicia się. :D” – owszem, całkowicie się z Tobą zgodzę, jednak przykład z amerykańskich stereotypów, w które wierzą (a przynajmniej wierzyli w latach ’90) dzieciaki z „dobrych domów”, dokładnie tacy jak Michael ;).

      „Ja miałam na myśli raczej to, że taka dziewczyna raczej na nic się nie przyda w poszukiwaniach. Zresztą on sam powinien się zorientować, że Nicole chodziło głównie o to, by go poderwać, niż pomóc.” – ok., to powoli ;). Wyobraź sobie, że koleś zgubił siostrę i ma tylko podejrzenie, że może być gdzieś w tych slumsach. Więc jedzie tam swoją super furą, objeżdża całą dzielnicę, ale nic nie znajduje. Mógłby chodzić po imprezowniach, ale po pierwsze, do większości by go nie wpuścili albo mogli by mu zrobić krzywdę, bo nie jest „swój” (jeśli chodzi o domówki), a do klubów nie wpuścili by siostry, bo nie ma skończonych 21 lat. Poza tym zobacz na tę scenę, on początkowo tylko pyta Nicole, czy gdzieś nie widziała Vesny, nie bierze pod uwagę tego, że mógłby ją zabrać ze sobą ;P. Dopiero dziewczyna proponuje mu, że go poprowadzi, szybki proces myślowy sprawia, że chłopak się na to godzi, w końcu ona z pewnością zna dzielnicę i może go wprowadzić do miejsc (whatever czy trzeźwa czy pijana, pijaną łatwiej zakręcić :P), do których sam by się nie dostał (mimo całej determinacji :P). A że dziewczyna chciała go jedynie poderwać, cóż, czy nie mógł tego wykorzystać w razie potrzeby? xD
      „Co do pierwszego zdania – nie chodziło mi o ludzi z dyskoteki, broń Boże! Chyba wiadomo, że na takich imprezach trudno znaleźć trzeźwego. :) Chodziło mi o jakiegoś przechodnia na ulicy albo coś w tym stylu.” – ekhem, nope, trzeźwi raczej o tej porze nie wychylają nosa z domu, jeśli nie muszą :P.
      „Chyba wcześniej nie szukał jej tylko w klubie, prawda? Poza tym po spotkaniu z Nicole mógł odmówić jej pomocy, wyjść z klubu i dalej szukać sam, jeśliby nie zapytał kogoś z ulicy, prawda? :)” – wytłumaczyłam wyżej ;). Owszem mógł szukać sam, ale co by mu to dało? :P

      „Ale piszę tutaj o swoich odczuciach i chyba musiałabyś wejść mi do głowy, by zrozumieć, co mam dokładnie na myśli w tym temacie. :)” – buuu, a liczyłam na ocenkę popartą konkretnymi opiniami :c.
      „W każdym razie w niektórych sytuacjach udało Ci się tak przedstawić Ramonę, że jakoś jej wiek nie miał dużego znaczenia, ale czasem po prostu aż mnie "gryzły" pewne fragmenty. :)” – hmmm, a które fragmenty? Szkoda, że ich nie wynotowałaś, bo może powinnam się znów nad nimi pochylić…

      „o w takim razie po co wstawiasz rozdziały poświęcone innym postaciom? :)” – przede wszystkim dlatego, że każda z tych postaci wiąże się bezpośrednio z Ramoną ;). Poza tym tak wynika ze specyfiki tekstu, jak uprzedzałam w zakładce „na wstępie” ;). Takie jest założenie – dużo wątków, dużo postaci i dużo historii :).

      Usuń
  4. Cześć! Jestem z bloga http://life-of-heros.blogspot.com
    Przepraszam, za tak późną odpowiedź, ale nie miała dostępu do internetu, a jeżeli chodzi ocenę mojego bloga, jeżeli Tobie nie przeszkadza fakt, że nie znasz powieści, mi tym bardziej :) Więc jeżeli możesz, byłabym wdzięczna jednak za ocenę mojego bloga!
    Dziękuje i pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń

© Mrs Black | WS | X X X X